Wydawnictwo.pwn.pl

Marek Łuszczyna - Zimne. Polki, które nazwano zbrodniarkami

alż

Tagi: Marek Łuszczyna

Zbrodniarki, czyli kto? Czy szokujący czyn - morderstwo, nawet popełnione „z zimną krwią” jest czymś z założenia złym, bez odcieni i całkowicie definiującym tego, kto zabija? Media kreują wizerunki jednoznaczne, jeśli w ogóle kuszą się o tworzenie portretów, zwykle przekazują odbiorcom fakty, w dodatku fakty suche lub niepełne lub nie do końca rzetelne, nie skłaniające do zastanawiania się nad motywami i samą postacią, mordercą, a przecież ludzie nie są czarno-biali, mają swoje historie, a do dramatycznych czynów popychają ich często niemniej dramatyczne przeżycia."Zimne" to pięć opowieści, o kobietach które zabiły lub o których tak mówiono. Które nazwano zbrodniarkami, nie wnikając w szczegóły, czasami nawet nie dociekając prawdy. To co w książce zaskakuje i uderza już po przeczytaniu 2-3 reportaży, to pojmowanie "sprawiedliwość", to jak bardzo łatwo da się nią sterować, stosować różne miary, jak niewiele wspólnego ma z obiektywizmem. Z drugiej strony - uderza sztywność tej samej sprawiedliwości, jak szybko kostnieje po jej ogłoszeniu. Jak wielką moc mają słowa, choć nie wszystkie i nie wszystkich.Marek Łuszczyna daje nam szansę zrozumienia i  dokonania oceny (raczej niejednoznacznej). Przedstawia historie kobiet, które wcale nie okazują się „zimne”, pokazuje ich ludzką twarz, odtwarza ich życia, emocje, szuka przyczyn, różnych odcieni. Nie usprawiedliwia i nie wybiela – ale pozwala czytelnikowi zastanowić się nad ich losem. Każda z kobiet opisanych w książce jest inna, w ich historiach punktem wspólnym jest śmierć i to nawet nie śmierć do której się przyczyniły, a śmierć która została wpisana w ich życie. Nie jest to popularne spojrzenie, a bardzo interesujące.Słuszne zakwestionowanie oczywistości i próba rekonstrukcji obrazów – efekty są różne – smutne, zaskakujące. Nie odnajdziecie schematu. Książka uświadamia wielość perspektyw i sposobów rozpatrywania „zbrodni”. Łuszczyna opisuje coś, co ja bym określiła po prostu jako ludzką reakcję. Na rzeczywistość, doświadczenie etc. W tych historiach nie ma „urodzonych morderców”, są zwykli ludzie, mało tego - ludzie, których potrafimy zrozumieć i próbujemy usprawiedliwiać, tłumaczyć. Bardzo ważna jest też różnorodność opisywanych historii, kompletnie odmienne okoliczności i postacie, dzięki którym książka nabiera uniwersalnych rysów, mówi coś nie o konkretnej osobie, ale też o człowieku, świecie jako takim.Bardzo przypadł mi do gustu sposób pisania Łuszczyny, nielinearny, z zaburzoną chronologią, ale za to gawędziarski, ożywiający historie.   Portrety są rzetelne, niesugerujące, a jednocześnie pełne autorskiego spojrzenia. Historia nie jest opowiedziana przez ducha, Łuszczyna jest cały czas w książce obecny. Pojawia się w roli tego, który chce zrozumieć, zobaczyć więcej i dokładniej, mocno się angażuje i jest to odczuwalne – w pozytywnym sensie. Jest takim hamulcem, wraca do pierwotnych pytań, przypomina, że to o czym pisze, to rzeczywistość, a nie teoretyczne, czy literackie dywagacje. Mówi o swoich odczuciach i wątpliwościach wprost i pośrednio poprzez sposób prowadzenia narracji. Opowiada ze swojej perspektywy, dlatego jest obecny w każdym słowie – niewielu mamy tak piszących reportażystów, a tych których potrafię wymienić wielu uznaje za „tych wielkich”.„Zimne”, to bardzo dobry reportaż. Dużo lepszy niż się spodziewałam! Temat potraktowany został z odpowiednią powagą, nie ociera się nawet o „skandal”, „sensację”.  A sięgając po takie książki, jest zawsze obawa, że skoro nie będzie to naukowe opracowanie, a reportaż – może się różnie skończyć. Jest to zresztą trudne – skonstruowanie opowieści tak, by każdemu zapewnić należyty szacunek i ochronę, by nie ulec wpływom i przedsądom, by zachować umysł otwarty. Łuszczynie się to wszystko udało, a dodatkowo udaje mu się to również w odniesieniu do tych, którzy jego książkę czytają.Reportaż warto przeczytać. Wiele osób narzeka na sposób prowadzenia narracji, ale to co innym przeszkadza, może okazać się tym co was zachwyci. Styl Łuszczyny na pewno się  wyróżnia i nie pozostawia czytelnika wobec siebie obojętnym. Jeśli jednak lubicie polskie reportaże – zwróćcie uwagę na „Zimne”. Dla mnie sposób pisania Łuszczyny jest „typowo polski”, kojarzy mi się z polską szkołą reportażu i od razu przywodzi na myśl kilka wielkich nazwisk (choć jeśli chodzi o tematykę, to skojarzenie jest jedno – Truman Capote). Książka będzie też gratką dla tych, którzy przyjemność znajdują w samym języku i obserwowaniu co można z jego pomocą zrobić, jak można pięknie nim kształtować rzeczywistość, tworzyć niepowtarzalne i ulotne obrazy, a jednocześnie opisywać prawdę.Źródło:http://niedopisanie.blogspot.com/2014/10/marek-uszczyna-zimne-polki-ktore.html 

Kochasz książki? Prowadzisz bloga lub ciekawy profil na FB?

Dajemy blogerom, aktywistom mediów społecznościowych, dziennikarzom, księgarzom, bibliotekarzom darmowe książki w zamian za uczciwą recenzję.

Dołącz do społeczności!

Oceń

  • Obecnie 0 na 5 gwiazdek.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0

Dziękujemy za głos!

Już oceniałeś tą stronę, możesz oddać głos tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za oddany głos!

Zaloguj się lub utwórz nowe konto aby ocenić tą stronę.

 

Komentarze

Zobacz także

Polecane recenzje

Do pobrania

Przewodnik

Nasi partnerzy